"Mikołajek" René Goscinny, Jean-Jacques Sempé - streszczenie

Najmilsza pamiątka

W szkole mają być robione zdjęcia klasowe. Pani prosi, aby dzieci ładnie się ubrały i uczesały. Wszyscy stosują się do tej prośby. Tylko Gotfryd przychodzi przebrany za Marsjanina. Fotograf ustawia dzieci do zdjęć. Okazuje się, że część z nich ma stać na skrzynkach, które trzeba przynieść z piwnicy. Rufus wykorzystuje okazję i udaje ducha. Po wyjściu z piwnicy wszystkie dzieci są brudne, poza Gotfrydem. W trakcie ustawiania skrzyń pojawia się konflikt, ponieważ wszyscy chcą na nich stać. Gotfryd wdaje się w dyskusje z fotografem dotyczącą aparatu. Mówi, że jego tata ma lepszy, co bardzo denerwuje mężczyznę. Alcest je bułkę i odmawia jej odłożenia. Pani podnosi głos, przez co chłopcu wypada jedzenie i brudzi koszulę. Zostaje odesłany do tylnego rzędu. Ma stanąć na miejscu Euzubiusza, który nie chce się przesunąć, za co dostaje karę. Mijając Alcesta, uderza go w nos. W odwecie chłopiec chce go kopnąć, ale omyłkowo trafia w Ananiasza. Alcest również dostaje karę. Ostatecznie karę dostają wszystkie dzieci. Pani mówi, że przewinienia będą darowane, jeśli wszyscy ładnie ustawią się do zdjęcia. Gdy w końcu się to udaje, okazuje się, że fotograf sobie poszedł.

 

Zabawa w kowbojów 

Mikołajek zaprasza kolegów. Mają bawić się w kowbojów. Wszyscy przynoszą odpowiednie przebrania i rekwizyty. Mikołajek chce być dzielnym Joe i walczyć przeciwko bandytom, ale przyjaciele się na to nie zgadzają. Rufus decyduje, że będzie szeryfem. Nie podoba się to Gotfrydowi i chłopcy zaczynają się bić. Mikołajek udaje, że jeździ na koniu, ale nagle Euzebiusz mówi, że to jego koń. Uderza kolegę i skazuje na powieszenie, ale sprzeciwia się temu Alcest, twierdząc, że to on jest szeryfem. Euzebiusz wpada na kolejny pomysł. Alcest ma być złym Indianinem, a reszta dobrymi, białymi ludźmi. Chłopiec się na to nie zgadza, chyba że na końcu okaże się dobrym Indianinem. Mikołajek i Euzebiusz nadal sprzeczają się o konia i zaczynają się bić. Tak samo jak Rufus i Alcest. Do ogrodu zagląda zaniepokojony hałasem tata. Proponuje, że to on będzie jeńcem. Zadowoleni chłopcy przywiązują go do drzewa. Zabawa trwa w najlepsze, aż nadchodzi pora podwieczorku. Będąc w domu, chłopcy zaczynają bawić się kolejką i zapominają o jeńcu. Tata zostaje w ogrodzie, przywiązany do drzewa.

 

Rosół 

Pani zachorowała i nie pojawia się w szkole. Dzieci odprowadza do klasy pan Dubon, zwany Rosołem. Wszyscy są niezadowoleni, że to właśnie on ma ich pilnować. W pewnej chwili nauczyciel musi wyjść do dyrektora i wyznacza najlepszego ucznia, czyli Ananiasza, do pilnowania klasy. Ananiasz proponuje kolegom, żeby rozwiązali zadanie z arytmetyki, ale chłopcy się nie zgadzają. Kleofas jest dla niego niemiły. Wtedy właśnie wraca Rosół i wymierza Kleofasowi karę. Okazuje się, że nauczyciel podsłuchiwał pod drzwiami. Po chwili pan Dubon znów wychodzi. Joachim mówi, że będzie stał pod drzwiami i pilnował. Po pewnym czasie rozlega się krzyk. Rosół otworzył drzwi, pod którymi usnął Joachim i uderzył go w nos. Kleofas znów dokucza Ananiaszowi. Straszy go, że będzie musiał zjeść książkę i doprowadza go do płaczu. Do klasy znów wchodzi Rosół i na widok płaczącego Ananiasza straszy dzieci, że jeśli się nie uspokoją, wszystkim wlepi kary. Po jego wyjściu uczniowie postanawiają, że będą spokojni. Nagle drzwi się otwierają. Ktoś krzyczy, że to Rosół. Słysząc ten pseudonim, pan Dubon wpada we wściekłość. Ananiasz mówi, że to wina Mikołajka. Chłopiec ma dostać karę, ale wtedy Rufus stwierda, że to Ananiasz krzyknął „Rosół". Cała klasa dostaje karę, dzieci zaczynają krzyczeć i płakać. W tej samej chwili do klasy wchodzi dyrektor. Nazajutrz pani wraca do szkoły, a pan Dubon nie pojawia się w pracy.

 

Futbol 

Alcest ma nową piłkę i umawia się z kolegami. Sędzią ma być Ananiasz, ale chłopcy mają problem z podziałem na drużyny. Ananiasz chce mieć gwizdek, ale Rufus nie zgadza się na jego oddanie. Przyjaciele postanawiają wybrać też sędziego liniowego. Zostaje nim Maksencjusz. Gdy przychodzi pora na wybór kapitanów, znów pojawiają się problemy. Wszyscy chcą być kapitanami, poza Alcestem, który zamierza być bramkarzem. Postanawiają rzucić monetą, ale gubią ją w trawie. Kolejny problem to przydzielenie do drużyny Euzebiusza. Nie mogą zdecydować, do której drużyny powinien należeć. W końcu, po losowaniu słomkami, chłopiec trafia do Gotfryda. Podczas ustawiania się na boisku, znów zaczyna się kłótnia. Gotrfyd narzeka, że jego drużyna jest ustawiona pod słońce. Dochodzi do bójki. Alcest zaczyna wołać kolegów, ale nikt go nie słucha. W końcu chłopcu udaje się zwrócić na siebie uwagę. Mówi, że zapomniał przynieść piłkę.

 

Wizytacja

Pani w szkole jest bardzo zdenerwowana, ponieważ na wizytację ma przyjść inspektor. Udziela dzieciom wskazówek, jak mają się zachować. Prosi również Ananiasza, by napełnił kałamarze. Nagle ktoś krzyczy, że idzie inspektor, a wystraszony chłopiec rozlewa tusz na pierwszą ławkę. Uczniowie próbują przestawić ławki tak, żeby ta ubrudzona stała na końcu klasy. Gdy do sali wchodzi inspektor, opiera się właśnie o tę ławkę. Mężczyzna próbuje nawiązać z dziećmi rozmowę. Opowiada im żart, ale nikt się z niego nie śmieje, bo pani zakazała im śmiać się bez pozwolenia. Nauczycielka prosi Ananiasza, by wyrecytował bajkę Kruk i lis, którą właśnie omawiają. Jednak pan inspektor wyznacza do tego Kleofasa, a potem Rufusa. Kleofas nie zna bajki, a Rufus nie zna jej na pamięć, ale wie, o czym jest. Uczniowie zaczynają się kłócić o to, jaki ser trzyma w dziobie kruk. Rufus i Alcest zaczynają się bić, Ananiasz recytuje przy tablicy bajkę, a Kleofas płacze w kącie. Inspektor ściska rękę pani i mówi, że jest pełen podziwu. Cała klasa dostaje karę.

 

Reks

Mikołajek wraca ze szkoły i dostrzega idącego przed nim psa. Chłopiec próbuje go złapać i karmi bułeczką z czekoladą. Chce go zabrać do domu i nauczyć sztuczek oraz łapać z nim złodziei, tak samo jak w filmie, który niedawno oglądał. Mama nie jest zachwycona tym pomysłem, zwłaszcza że pies zaczyna gryźć fotel. Mikołaj wychodzi ze zwierzakiem do ogródka i zaczyna płakać. Tam znajduje go tata. Chłopiec opowiada mu, co się wydarzyło. Tata poznaje się z psem i idzie porozmawiać z mamą. Mikołajek wymyśla, że będzie trzymał psiaka w ogrodzie. Mamie nadal się to nie podoba, ale zwierzak podchodzi do niej i zaczyna służyć. Nagle do furtki podchodzi jakiś pan i woła psa. Okazuje się, że uciekł w trakcie spaceru. Nikt nie zauważył, że ma obrożę z adresem i numerem telefonu właściciela. Mężczyzna zabiera psa, a mama zaczyna płakać. Tata pociesza ją, że Mikołajek na pewno wkrótce znów przyprowadzi jakiegoś zwierzaka. 

 

Dżodżo

Do klasy dołącza nowy chłopiec, który nie zna francuskiego. Nazywa się Żorż Mac Jutosh i dzieci nie wiedzą jak poprawnie wymawiać jego imię: Dżordż czy Żorż. W końcu postanawiają, że będą na niego mówić Dżodżo. Nowy uczeń zostaje posadzony w jednej ławce z Anianiaszem, który próbuje z nim porozmawiać po angielsku. Na przerwie dzieci zadają chłopcu dużo pytań, ale on nie odpowiada. Ananiasz mówi, że może tłumaczyć rozmowę, ale Rufus nazywa go bałwanem. Dżodżo jest zachwycony tym słowem i zaczyna je powtarzać. Uczniowie uznają, że nowy kolega jest całkiem fajny. Tego samego dnia Euzebiusz nazywa Gorfryda błaznem. To słowo również zachwyca Dżodżo. Gotfryd i Euzebiusz zaczynają się bić. Ananiasz donosi pani, że chłopcy uczą nowego kolegę brzydkich słów. Dżodżo z dumą powtarza wszystkie słowa, których się nauczył. Pani jest zszokowana i zastanawia się, jak zareagują na to rodzice chłopca. Dżodżo więcej nie przychodzi do szkoły.

 

Fajny bukiet

Mama Mikołajka ma urodziny. Chłopiec chce jej kupić bukiet kwiatów, więc po lekcji idzie z Alcestem do kwiaciarni.  Niestety, nie ma wystarczająco dużo pieniędzy, ale sprzedawczyni mówi, że coś wymyśli. W trakcie drogi powrotnej chłopcy spotykają Gotfryda, który mówi, że Mikołajek wygląda z tym bukietem jak głupek. Mikołajek przekazuje kwiaty Alcestowi i zaczyna bójkę z Gotfrydem. Kleofas, widząc Alcesta, również mówi, że wygląda jak głupi. Chłopiec denerwuje się i uderza Kleofasa bukietem. Kwiaty ulegają zniszczeniu. Mikołajek przygnębiony wraca do domu z resztkami bukietu. Spotyka Euzebiusza, który namawia go do gry w kulki. Chłopcy zaczynają grać, ale Euzebiusz nie lubi przegrywać i popycha kolegę. Mikołajek siada na resztki bukietu. Po chwili wybierają kwiaty, z których jeszcze coś zostało i Mikołajek rusza w dalszą drogę. Wkrótce spotyka Joachima, który jedzie na rowerze. Zdenerwowany całym dniem krzyczy do niego, że może jemu też się nie podoba bukiet. Mikołajek rzuca kwiatami w Joachima, a on je odrzuca, przypadkiem trafiając na dach przejeżdżającego samochodu. Joachim próbuje odzyskać bukiet, ale auto oddala się zbyt szybko. Udaje mu się odzyskać tylko jeden złamany kwiat. Mikołajek wraca do domu i wręcza mamie kwiat, zaczynając płakać. Jednak okazuje się, że mama bardzo się cieszy z prezentu.

 

Dzienniczki

Do klasy przychodzi pan dyrektor i rozdaje uczniom dzienniczki, w których są wpisane uwagi. Każdy uczeń, poza Ananiaszem, powinien poprawić się w nauce. Uwagi mają być podpisane przez rodziców. Kleofas płacze, ponieważ uczy się najgorzej z całej klasy i na pewno rodzice dadzą mu karę. Dyrektor mówi, że wszyscy powinni wziąć przykład z Ananiasza, a potem wychodzi. Po lekcjach nikomu nie spieszy się do domu. Najmniej martwi się Euzebiusz. Mówi, że jego tata na niego nie krzyczy. Chłopiec proponuje Mikołajkowi, żeby został u niego na noc. Jednak w drodze do domu Euzebiusz robi się markotny. Prosi kolegę, by zaczekał przy bramie i sam wchodzi do domu. Po chwili rozlega się odgłos uderzenia, a Euzebiusz zaczyna krzyczeć i płakać. Mikołajek wraca więc do domu. Myśli o tym, że na pewno tata mu powie, że sam był najlepszym uczniem i jego tata był z niego dumny. Chłopiec planuje powiedzieć ojcu, że jest nieszczęśliwy, a potem wyjść z domu i wrócić po wielu latach. Po powrocie słyszy, że rodzice kłócą się o koszty utrzymania domu. Tata podpisuje dzienniczek bez słowa, a mama każe mu iść do swojego pokoju Mikołajek zaczyna płakać, bo myśli że rodzice go nie kochają i się nim nie interesują.


Ludeczka

Do mamy Mikołajka przyjeżdża koleżanka ze swoją córeczką. Mama prosi chłopca, by dobrze się zachowywał i był miły. Dziewczynka ma na imię Ludeczka. Ma niebieskie oczy, żółte warkocze i jest ubrana z czerwoną sukienkę. Po wypiciu herbaty Mikołajek zaprasza nową koleżankę do swojego pokoju, żeby pokazać jej zabawki. Dzieci nie wiedzą o czym mają rozmawiać. Nagle Ludeczka mówi, że chłopiec wygląda jak małpa, a potem go uderza. Na widok pluszowego misia zaczyna się śmiać, że Mikołaj bawi się lalkami. Już mają zacząć bójkę, gdy do pokoju wchodzą mamy. Mama Mikołajka proponuje, żeby chłopiec pokazał Ludeczce swoje książki z obrazkami, ale dzieczynka zrzuca je na podłogę. Nagle jej uwagę przyciąga samolot. Bierze go i wypuszcza przez otwarte okno. Chłopiec zaczyna płakać myśląc, że już nigdy go nie odajdzie. Okazuje się jednak, że zabawka leży w ogródku. Dzieci chcą wyjść na dwór, ale mamy się nie zgadzają. Ludeczka kłamie, że bardzo chce zobaczyć kwiaty. Dostają zgodę na wyjście i zaczynają grać w piłkę. Mikołajek stojąc między dwoma drzewami ma zatrzymać piłkę, a dziewczynka strzela. Piłka trafia w okno w garażu i zbija szybę. Mama nie jest zadowolona i chłopiec nie dostaje deseru. Jednak zupełnie mu to nie przeszkadza, bo bardzo polubił Ludeczkę i planuje wziąć z nią ślub, gdy dorosną.

 

Witamy pana ministra

Gdy uczniowie bawią się na podwórku, przychodzi pan dyrektor. Informuje, że odwiedzi ich minister, który jest absolwentem szkoły. Dzieci mają na powitanie zaśpiewać Marsyliankę i wręczyć kwiaty. Próba nie wychodzi najlepiej, dlatego zapada decyzja, że śpiewać będą tylko starsze klasy, a młodsze mają udawać. Do wręczenia kwiatów zostaje wybrany Mikołajek, Ananiasz i Euzebiusz. Dyrektor mówi, że gdyby byli dziewczynkami, można by ich było ubrać w kolory francuskiej flagi albo zawiązać na włosach kokardy. Na próbie, zamiast kwiatów, chłopcy mieli wręczyć miotełki, które przyniósł Rosół. Dyrektor jest zadowolony, dopóki nie zauważa, że Gotfryd się śmieje. Okazuje się, że rozbawił go pomysł zawiązania kolegom kokard. Chłopcy zaczynają się bić. Dyrektor próbuje uspokoić sytuację, a nauczycielce śpiewu robi się słab. Nazajutrz w trakcie wizyty ministra, chłopcy zostają zamknięci w pralni.

 

Palę cygaro

Mikołaj bawi się w ogródku, gdy przychodzi do niego Alcest, który koniecznie chce mu coś pokazać. Okazuje się, że ma prawdziwe cygaro i proponuje, by je zapalili. Mikołajek nie jest przekonany, ale kolega mówi mu, że przecież rodzice nie zabronili im palić. Chłopcy zastanawiają się, w jaki sposób mogą zapalić cygaro. Najpierw chcą poprosić o pomoc jakiegoś pana na ulicy, ale stwierdzają, że to kiepski pomysł. Później próbują kupić zapałki w sklepie z tytoniem. Sprzedawczyni odmawia im sprzedaży i mówi, że są łobuziakami. Koledzy postanawiają wrócić do domu, ale po drodze znajdują pudełko z jedną zapałką. Postanawiają pójść na plac, gdzie znajduje się stary samochód bez kół, płyty chodnikowe, pudełka od konserw i dużo błota. Siadają w starym aucie. Alcest wyciąga cygaro i odgryza jego końcówkę, tak jak to widział na filmach. Odpala cygaro i zaczyna okropnie kaszleć. Oddaje je Mikołajkowi, ale żadnemu z nich nie podoba się palenie. Próbują jeszcze wypuścić dym nosem. Alcest robi się zielony na twarzy, a Mikołajowi kręci się w głowie. Wyrzucają więc cygaro i wracają do domu. Tata Mikołajka siedzi i pali fajkę, a chłopcu natychmiast robi się niedobrze. Mama stwierdza, że to na pewno przez dym i zakazuje tacie palenia fajki w domu.


Tomcio Paluch

Dyrektor przechodzi na emeryturę. Szkoła szykuje z tej okazji pożegnanie, na którym mają być występy dzieci. Na uroczystości pojawią się również rodzice. Każda klasa planuje swój występ. Klasa Mikołajka ma wystawić przedstawienie Tomcio Paluch oraz Kot w Butach.  Główną rolę chce zagrać Ananiasz. Euzebiusz jednak twierdzi, że zupełnie nie nadaje się do tej roli. Alcest zostaje wybrany na suflera, ma także grać tłum mieszkańców. Do roli Kota wyznaczono Maksencjusza, ale gdy nie zgadza się na przyczepiany ogon, rola przechodzi na Mikołajka. Alcest nie wie na czym polega bycie suflerem, powtarza więc wszystkie kwestie po kolegach. Przy okazji pluje okruszkami zjadanych biszkoptów i brudzi okulary Ananiasza. Wybuchają sprzeczki, chłopcy zaczynają się bić, a pani mówi, że nie wystąpią na uroczystości. Dzieci są naprawdę zaskoczone, że pani chce w taki sposób ukarać dyrektora.


Rower

Mikołajek marzy o rowerze. Tata się jednak nie zgadza, ponieważ jego zdaniem dzieci są nieostrożne. Ostatecznie ulega prośbom syna, ale pod warunkiem, że będzie w pierwszej dzieisątce najlepszych uczniów z arytmetyki. Mikołajek zgadza się i spełnia ten warunek. Rodzice kupują mu wymarzony, czerwono-srebrny rowe z dzwonkiem i światełkiem. Tata pokazuje Mikołajkowi, jak był mistrzem kolarskim i zaczyna jeździć po ogrodzie. Widzi to sąsiad i śmieje się z taty. Dochodzi do kłótni. Mężczyźni postanawiają sprawdzić, kto lepiej jeździ na rowerze. Maja przejechać dookoła domów, a Mikołajek ma zmierzyć czas, coć sam nie może się doczekać przejażdżki. Pan Bledurt pokonuje dystans w 9 minut, a taty Mikołajka nigdzie nie widać. W końcu dostrzegają, jak idzie ulicą w podartych spodniach, z chustką przy nosie i ze zniszczonym rowerem w ręku. Okazuje się, że wjechał w kubły ze śmieciami. Mikołaj opowiada wszystko Kleofasowi, który mówi, że to samo stało się z jego pierwszym rowerem. Obaj stwierdzają, że wszyscy ojcowie są tacy sami.

 

Zachorowałem

Mikołajek wieczorem zjada bardzo dużo słodyczy. Z tego powodu w nocy choruje. Doktor nakazuje mu odpoczynek w łóżku i dietę.  Mikołajek leży w łóżku i czyta książkę o niedźwiadku. Odwiedza go też Alcest, który przynosi czekoladki. Tłumaczy mamie, że to nie jest prezent i że przyniósł je dla siebie. Mikołajek prosi kolegę o jedną czekoladkę. Gdy Alcest odmawia, zaczynają się bić. Brudzą przy tym całą pościel i piżamę Mikołajka. Po wyjściu Alcesta mama pomaga chłopcu się przebrać i prosi, by nie odrywał jej od zajęć. Mikołajek znów czyta książkę, ale po jakimś czasie robi się głodny. Postanawia, że sam sobie zrobi jedzenie. Gdy wyjmuje z lodówki mleko, ciasta i kurczaka, mama krzyczy, a on upuszcza jedzenie. Znów jest cały brudny i mama musi go przebrać. Mikołajek ma dość czytania, bierze więc z taty biurka kartki zapisane po jednej stronie i zaczyna rysować starym piórem. Wszystko plami atramentem, a kartki okazują się ważnymi notatkami taty. Wieczorem znów przychodzi doktor. Stwierdza, że chłopiec jest już zdrowy, za to mama powinna odpocząć.

 

Świetnieśmy się bawili

Alcest wpada na pomysł, żeby nie iść do szkoły. Mikołajkowi zupełnie się to nie podoba, ale w końcu się zgadza. Chłopcy biegną jak najdalej od rodziców i inspektorów. Później śmieją się, że ich koledzy właśnie rozwiązują zadania w klasie. Postanawiają pójść do kina, ale nie wystarcza im pieniędzy na bilety. Mają ochotę pograć w piłkę na skwerze, ale obawiają się, że zobaczy ich dozorca. Spacerując, przeglądają się w sklepowych wystawach i robią głupie miny. Gdy są już zmęczeni, idą na plac, gdzie mogą usiąść. Mikołajek myśli, że właśnie jest pauza w szkole i na pewno świetnie by się na niej bawił. Robi mu się smutno i zaczyna płakać. Kłóci się z Alcestem czyja to wina, że nie są w szkole. Po chwili zaczynają się bić. Wkrótce zaczyna padać deszcz. Koledzy chowają się pod daszkiem przed wystawą zegarmistrza. Gdy Mikołajek wraca zmoknięty do domu, mam mówi, że następnego dnia może nie iść do szkoły, bo wygląda blado. Jednak chłopcu bardzo zależy, żeby pójść na lekcje i opowiedzieć kolegom, jak dobrze bawił się na wagarach.

 

Idę z wizytą do Ananiasza

Mikołajek chce iść z kolegami na basen, jednak mama się nie zgadza. Elegancko ubranego chłopca zaprowadza do Ananiasza, do którego został zaproszony na podwieczorek. Po posiłku chłopcy idą do pokoju, gdzie Ananiasz proponuje rozwiązywanie zadań. W trakcie zadania o wannie i kurkach Mikołajek wpada na pomysł. Chłopcy idą do łazienki, nalewają wody do wanny i puszczają statki zrobione z kartek z książki. Później bawią się globusem, rzucając nim do siebie jak piłką. Przez przypadek rozbijają przy tym lustro. Następnie Ananiasz wyciąga grę, która pomaga w nauce chemii. Wlewają do jednej butelki wszystkie substancje, a butelka wybucha. Wtedy Mikołajek musi wracać do domu. Obaj chłopcy dostają kary za swoje zachowanie. Mikołajek ma nadzieję, że jeszcze nie raz odwiedzi Ananiasza, jednak mamom zupełnie się ten pomysł nie podoba. 


Pan Bordenave nie lubi słońca

Pan Bordenave, który pilnuje dzieci podczas szkolnych przerw, nie lubi ładnej pogody. Mikołajek zupełnie tego nie rozumie. Podczas jednej z zabaw piłka uderza pana Bordenave w głowę. Ananiasz mówi, że to wina Mikołajka. Chłopiec tłumaczy, że chciał trafić w kogoś innego. Wkrótce dzieci zaczynają się bić ze starszakami o piłkę. Ananiasz dostaje w nos i leci mu krew, więc pan Bordenave idzie z nim do pielęgniarki. Za nimi idzie Alcest, który upomina się o swoją bułkę z dżemem, którą stracił przez nauczyciela. W drodze powrotnej pan Bordenave przewraca się na leżącej kanapce. Mikołajek dalej nie rozumie, dlaczego nauczyciel nie lubi słonecznych dni. 


Uciekam z domu

Mikołajek wylewa atrament na nowy dywan i mama na niego krzyczy. Chłopiec postanawia uciec z domu. Pakuje najpotrzebniejsze rzeczy. Zabiera lokomotywę, samochodzik, czekoladę i skarbonkę. Planuje, że wróci do domu dopiero wtedy, gdy będzie bogaty. Idzie do Alcesta, którego próbuje namówić na ucieczkę. Kolega się nie zgadza, bo jego mama właśnie szykuje pyszną kolację. Mikołajek chce uciec jak najdalej, ale potrzebuje do tego samochodu albo samolotu. Rozbija skarbonkę, żeby policzyć swoje pieniądze. Okazuje się, że nie ma ich wystraczająco dużo, aby kupić pojazd. Kupuje więc eklerkę i idzie dalej. Kiedy przechodzi obok domu Kleofasa, wpada na pomysł. Chce pożyczyć rower, ale Kleofas się nie zgadza. Mikołaj próbuje sprzedać swoje zabawki, ale mu się to nie udaje. Zaczyna płakać, więc sprzedawca daje mu samochodzik i prosi, żeby wyszedł. Mikołajek wraca do domu, gdzie mama znów na niego krzyczy, bo spóźnił się na kolację. Postanawia, że ucieknie następnego dnia. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Kajko i Kokosz. Szkoła latania" Janusz Christa - streszczenie