"Chłopi. Tom I - Jesień" - Władysław Stanisław Reymont - streszczenie

TOM I. JESIEŃ

I.

Ksiądz spotyka Agatę, starszą kobietę, która opuszcza wieś na zimę, by żebrać. Krewni nie chcą jej utrzymywać poza latem, kiedy pomaga w gospodarstwie. Żegnając ją, ksiądz daje jej złotówkę.

Po spotkaniu ksiądz siada na polu i obserwuje prace rolne. Patrzy na Walka orzącego ziemię i różne osoby przechodzące wiejską drogą: dziewczynę z krową, Żyda szmatarza, ślepego dziada prowadzonego przez psa. Wokół rozpościera się jesienna sceneria - opustoszałe pola, rzeka wijąca się przez wieś, staw, sady mieniące się czerwono-żółtymi barwami.

Wędrując miedzami, ksiądz zatrzymuje się przy ludziach kopiących ziemniaki na polu Boryny. Rozmawia z nimi życzliwie, częstując mężczyzn tabaką. Gdy odchodzi w kierunku cmentarza, kobiety rozpoczynają plotki. Mówią o Agacie wydanej na żebry przez krewniaków, o Paczesach - kawalerach, których matka nie pozwala żenić, o pięknej Jagnie i jej matce, które budzą zawiść we wsi.

Podczas pracy przybiega zdyszana Józka Borynianka z wieścią, że krowa zachorowała. Hanka, żona Antka (syna Boryny), natychmiast biegnie do domu zająć się zwierzęciem. Pozostali kopacze kontynuują pracę wolniej, rozmawiając o gospodarstwie Boryny, który nie ma żony. Stara Jagustynka ostrzega, by nie zapisywał majątku dzieciom za życia, bo skończyłby jak ona - wygnany i żebrzący.

Słońce zachodzi, mrok gęstnieje nad polami. Ludzie wracają do domów gęsiego przez miedze. Z kościoła płynie dzwon na Anioł Pański, a ludzie zatrzymują się do modlitwy. Bydło wraca z pastwisk, gęsi przelatują z krzykiem nad wsią, a jakaś dziewczyna pędzi maciorę z prosiętami, śpiewając cienkim głosem.


II.

Maciej Boryna, zamożny gospodarz we wsi Lipce, traci cenną krowę Granulę. Na jego podwórku kobiety bezskutecznie próbują ratować chore zwierzę. Przybyły znachor Jambroży stwierdza, że jest już za późno i krowa umrze. Gdy Boryna wraca z lasu, gdzie wraz z synem Antkiem zwozi sosnę, wpada w gniew na wieść o chorobie krowy wartej trzysta złotych. Obwinia domowników o zaniedbanie, szczególnie pastucha Witka, który wypasał bydło w dworskich zagajach, skąd wygonił go borowy. Boryna decyduje się zarżnąć umierającą krowę, by nie zmarnować mięsa.

Po posiłku Boryna udaje się do wójta w sprawie sądowej. Jego była służąca Jewka oskarża go o ojcostwo jej dziecka, czemu Boryna stanowczo zaprzecza. Podczas rozmowy wójt i jego żona sugerują Borynie powtórne małżeństwo jako rozwiązanie jego problemów gospodarskich po śmierci żony. Szczególnie polecają Jagnę Dominikową - piękną, młodą dziewczynę z wianem pięciu morgów ziemi.

W drodze powrotnej Boryna rozważa pomysł ożenku z Jagną. Kalkuluje korzyści gospodarcze - powiększenie areału do 35 morgów, możliwość uprawy pszenicy, zakupu konia i krowy. Obawia się jednak reakcji swoich dorosłych dzieci. Przechodząc obok domu Jagny, zatrzymuje się i przez okno obserwuje ją przy skubaniu gęsi, utwierdzając się w przekonaniu o jej urodzie i gospodarności.

Po powrocie Boryna sprawdza swoje gospodarstwo i kładzie się spać. Nie może jednak zasnąć, rozważając różne sprawy, szczególnie potencjalny ożenek z Jagną. Odczuwa brak zmarłej żony Marysi, której mógłby się poradzić. Wzdycha tylko i odmawia modlitwę za jej duszę.


III.

Boryna udaje się do sądu w Tymowie w sprawie oskarżenia go przez byłą służącą Jewkę o ojcostwo jej dziecka. Wcześnie rano Kuba, kulawy parobek, rozpoczyna gospodarskie obowiązki, budzi Witka, pastuszka, i przygotowuje konie. Boryna przed wyjazdem wymierza Witkowi karę za stratę krowy z poprzedniego dnia, bije go pasem tak mocno, że chłopak ucieka z płaczem. Następnie wydaje dyspozycje pozostałym domownikom - Antkowi nakazuje zwieźć ziemniaki i przygotować kołki do ogacenia chałupy, a Józce sprzedawać mięso z zabitej krowy.

W drodze do sądu Boryna rozmyśla o swoich problemach - konflikcie z synem Antkiem, sporze z zięciem kowalem, który domaga się zapisania ziemi, i ogólnym upadku posłuszeństwa u młodych. Przejeżdżając obok pola przylegającego do jego gruntu, myśli o powiększeniu gospodarstwa.

W Tymowie przed budynkiem sądowym spotyka swoją przeciwniczkę Jewkę i innych czekających na rozprawy. Podczas rozprawy Jewka oskarża go o uwiedzenie i spłodzenie jej dziecka, pokazując niemowlę sędziom jako dowód. Boryna stanowczo zaprzecza, a świadkowie nie potwierdzają wersji Jewki. Dominikowa, matka Jagny, bierze stronę Boryny, uciszając złośliwe żarty tłumu na temat Jewki. Sprawa kończy się oddaleniem oskarżeń.

Po rozprawie Boryna i Dominikowa udają się do karczmy na posiłek, gdzie kobieta sugeruje, że oskarżenie było intrygą kowala przeciwko Borynie. W drodze powrotnej przez las między Boryną a Dominikową toczy się ostrożna rozmowa o ewentualnym małżeństwie. Boryna udaje brak zainteresowania, ale Dominikowa ostrożnie napomyka, że mógłby znaleźć chętną do zamążpójścia. Oboje narzekają na upadek obyczajów i brak szacunku dla starszych.

Dojeżdżając do wsi, Boryna podwozi Dominikową pod cmentarz, gdzie kobiety miądlą len. Tam spotyka Jagnę, piękną córkę Dominikowej, której uroda robi na nim duże wrażenie. Wymieniają spojrzenia i uśmiechy, a Boryna odjeżdża, myśląc o niej: "Dzieucha kiej łania... W sam raz".



IV.

W pogodną niedzielę wrześniową toczy się spokojne życie we wsi Lipce. Kuba, kulawy parobek Boryny, pasie bydło za stodołami i uczy Witka pacierza, szturchając go biczyskiem za rozproszenie. Gdy ludzie zaczynają iść do kościoła w kolorowych strojach, Kuba również się wybiera, niosąc księdzu upolowane kuropatwy. Dobrodziej przyjmuje go życzliwie, daje mu złotówkę i pochwala za pobożność, co niezmiernie wzrusza parobka, zawsze traktowanego przez innych z pogardą.

W kościele, dzięki otrzymanej złotówce, Kuba czuje się wywyższony i zamiast stać w kruchcie jak zwykle, przepycha się do przodu, gdzie stoją gospodarze. Nabożeństwo głęboko go porusza - muzyka organów, kazanie księdza, procesja z monstrancją wprowadzają go w stan religijnej ekstazy. Podczas zbierania na tacę Kuba dumnie wrzuca swoją złotówkę i odbiera resztę, czując się jak prawdziwy gospodarz.

Po nabożeństwie ludzie gromadzą się przed kościołem. Boryna obserwuje Jagnę, piękną córkę Dominikowej, która wzbudza zachwyt i zazdrość we wsi swoim wyglądem i strojem. Jagna spotyka wzrokiem Antka, syna Boryny, i rumieni się.

W domu Borynów domownicy jedzą obiad na ganku. Podczas posiłku dochodzi do ostrej wymiany zdań między Antkiem a ojcem o ziemię. Boryna nie chce zapisać synowi części gospodarstwa ani iść na wycug, co pogłębia konflikt między nimi. Po obiedzie Antek z żoną Hanką idą na pole, gdzie rozmawiają o krzywdzie, jaką im wyrządza Boryna nie dzieląc z nimi ziemi. Hanka płacze, a Antek, rozdrażniony jej niezrozumieniem jego głębszych odczuć, odchodzi.

Później Kuba, mając pieniądz od księdza, udaje się do karczmy. Jankiel, karczmarz, namawia go, by przynosił mu upolowane ptaki za większą zapłatę niż daje ksiądz. Proponuje mu również strzelbę na kredyt, sugerując, że mógłby kłusować na sarnach w lesie i kraść owies na spłatę długu. Kuba, choć początkowo oburzony propozycją kradzieży, przepija całą złotówkę i zgadza się na propozycję Żyda co do strzelby.


W karczmie tymczasem zbiera się coraz więcej ludzi. Rekruci, którzy mają wkrótce iść do wojska, piją i tańczą. W alkierzu kowal, zięć Boryny, prowadzi podburzające rozmowy o niesprawiedliwości społecznej i wyzysku chłopów. Gdy Jagustynka, stara kobieta, wyśmiewa jego słowa, kowal wyrzuca ją z alkierza.

Pod koniec wieczoru karczma pustoszeje, a pijany Kuba, wracając do domu, uświadamia sobie z żalem, że przepił całą złotówkę. Zatacza się po drodze, bije się po twarzy i płacze z żalu nad swoim postępkiem.


V.

Jesień coraz bardziej się pogłębia, a wraz z nią nastrój we wsi Lipce staje się coraz bardziej ponury i melancholijny. Dni są blade, ciche, pokryte szronem. Ludzie kończą przedzimy orki i przygotowują się do nadchodzącego zimowego bezruchu. W wiosce planują ostatni przed Godami jarmark na świętą Kordulę, na który wszyscy się szykują.

W gospodarstwie Boryny także trwają przygotowania do jarmarku. Maciej z Kubą młócą pszenicę, Józia z Hanką podpasają zwierzęta na sprzedaż, a Antek z Witkiem zwożą ściółkę i drewno na opał. Wieczorem przed jarmarkiem wszyscy jedzą razem kolację i rozmawiają o jutrzejszym wyjeździe. Po posiłku Boryna rozmawia z Kubą o jego dalszej służbie. Po początkowym wahaniu i negocjacjach, zgadzają się, że Kuba zostanie za trzy ruble więcej i dwie koszule, pod warunkiem że nie sprzedadzą ulubionej źrebicy parobka.

Nazajutrz przed świtem wszyscy z Lipiec ruszają na jarmark do Tymowa. Boryna jedzie z organistą i jego rodziną, rozmawiając o trudnych czasach i planach na przyszłość syna organisty, który ma zostać księdzem. Po drodze spotykają wóz Dominikowej z Jagną, której uroda przykuwa wzrok zarówno Boryny, jak i syna organisty.

Na jarmarku w Tymowie tłoczno, gwarno i kolorowo. Boryna najpierw sprawdza, jak idzie handel zwierzętami przywiezionymi przez Hankę i Józkę, potem zajmuje się swoimi sprawami - udaje się do pisarza, by złożyć skargę na dwór o zabicie jego krowy. Następnie spotyka Jagnę, która przymierza czapkę dla brata. Chodzi z nią między kramami, obserwując jej zachwyt nad kolorowymi wstążkami, chustkami i paciorkami. Kupuje jej potajemnie wstążkę i chustkę, a gdy później jej to wręcza, dziewczyna jest zaskoczona i uradowana.

Boryna spotyka również swojego zięcia kowala, z którym prowadzi napiętą rozmowę o podziale ziemi. Kowal domaga się swojej części, ale Boryna stanowczo odmawia, obiecując jedynie, że po jego śmierci dzieci dostaną swoją część. Napomyka też o możliwości ponownego ożenku, co kowal, widząc w tym korzyść dla siebie, popiera.

Pod wieczór, gdy jarmark dobiega końca, zaczyna padać deszcz. Wszyscy wracają do domów. Borynowie wyjeżdżają z miasta, gdy już zapada zmrok. Stary gospodarz jest w dobrym humorze, hojnie ugaszcza rodzinę, co wydaje się dziwne przy jego zwykłej skąpości. W drodze powrotnej przez las panuje już nieprzenikniona ciemność, pada deszcz, a w oddali widać tylko słabe światła wsi.

VI.

Jesień w pełni ogarnęła wieś Lipce. Nieustanne, zimne deszcze zalewają okolicę, zamieniając drogi w błotniste kałuże i tworząc przygnębiający, melancholijny nastrój. Cała wieś zajęta jest wycinaniem i zwożeniem kapusty z podmokłych pól za młynem.

Jagna z bratem Szymkiem kończy właśnie pracę na swoim zagonie. Zmęczeni i przemoczeni ładują kapustę na wóz i z trudem wydostają się z rozmiękłego, torfiastego gruntu. Podczas powrotu, na grobli spotykają Antka Borynę, który pomaga im wyciągnąć wóz na wzniesienie. Antek odprowadza Jagnę, a między nimi dochodzi do porozumienia i cichej obietnicy spotkania na niedzielnej muzyce u Kłębów. Ta krótka rozmowa rozpala w Jagnie silne uczucia i pożądanie.

Po powrocie do domu, gdzie czeka na nią matka Dominikowa, pojawia się Jambroży, który przychodzi z zaskakującą misją - sonduje możliwość swatów od Macieja Boryny dla Jagny. Stara Dominikowa początkowo odnosi się do propozycji z rezerwą, argumentując że Jagna jest zbyt młoda dla wdowca z dorosłymi dziećmi. Jednak gdy Jambroży sugeruje, że Boryna mógłby zapisać Jagnie część swojego gruntu (około sześciu morgów) oraz pomóc wyreklamować młodszego syna Dominikowej z wojska, matka zaczyna rozważać propozycję poważniej.

Jagna pozostaje obojętna wobec tych planów. Jej myśli są chaotyczne i zdawkowe - nie myśli ani o ziemi, ani o zapisach, ani nawet specjalnie o mężu. Jest gotowa poddać się woli matki, jak zawsze. Choć woli Borynę od innych zalotników, bo kupił jej wstążkę i chustkę, jednocześnie czuje pociąg do Antka. Ostatecznie Dominikowa zgadza się, by Boryna przysłał swatów, argumentując że "zrękowiny to jeszcze nie ślub". Jambroży odchodzi, by przekazać wieść Borynie.

Później przychodzi Józka, córka Boryny, zapraszając Jagnę na jutrzejsze obieranie kapusty w ich domu, wspominając że przyjdą też inni młodzi, w tym muzykant Pietrek, co pokazuje jak normalne życie wiejskie toczy się mimo przygnębiającej jesiennej aury.

U Dominikowej trwa spokojny wieczór, gdy cała rodzina śpiewa pobożną pieśń "Wszystkie nasze dzienne sprawy", choć w powietrzu wisi już nieuchronna zmiana w ich życiu.


VII.

Następnego dnia wieś Lipce nadal znajduje się pod naporem nieustannych deszczów. Rzeka wylała, zalewając łąki i pola kapusty. Jagna, znudzona i rozdrażniona, z niecierpliwością czeka na wieczór, kiedy ma iść do Borynów na obieranie kapusty.

Jej matkę Dominikową wezwano do rodzącej kobiety, więc dziewczyna zostaje sama. Z nudów przegląda swoje ubrania świąteczne, a szczególnie chustkę otrzymaną od Boryny. Nagle przychodzi Mateusz, parobek powszechnie uważany za jej kochanka. Obejmuje ją i całuje, nie zważając na jej słabe protesty. Dominikowa, która nieoczekiwanie wraca, przerywa tę scenę i z furią wypędza Mateusza, oskarżając go o psucie reputacji córki.

Po wyjściu Mateusza matka wylewa złość na Jagnę, wypominając jej dawne spotkania z chłopakiem. Dziewczyna płacze, tłumacząc, że to nie jej wina, bo "nie ma w sobie mocy" by się oprzeć, gdy ktoś ją mocno ściska. Dominikowa uspokaja się, przypominając córce, że ma iść do Borynów, i każe jej się ładnie ubrać.

U Borynów zgromadzili się już ludzie - głównie córki gospodarzy i parobcy. Jagna dołącza do obierających kapustę kobiet. Antek Boryna, syn starego, stoi przy szatkownicy - jest rozgrzany pracą, rozczerwieniony, z rozwichrzonymi włosami. Jagna nie może oderwać od niego wzroku, a on też często na nią spogląda. Tylko Jagustynka zauważa te spojrzenia.

Przychodzi wędrownik Roch, człowiek, który według opowieści odwiedził grób Jezusa w Ziemi Świętej. Po kolacji, gdy wszyscy zasiadają, Roch opowiada historię o Panu Jezusie i psie imieniem Burek, który jako jedyny pozostał wierny Jezusowi nawet pod krzyżem. Historia wzrusza wiele osób, choć Jagustynka wyśmiewa ją i oferuje swoją "lepszą" przypowieść.

Pod koniec wieczoru ludzie rozchodzą się, a Jagustynka sugeruje Borynie, że potrzebuje gospodyni, na co ten się tylko uśmiecha i szuka wzrokiem Jagny. Antek zauważa to i wychodzi pierwszy, by zaczekać na Jagnę w ciemności.

Gdy dziewczyna wychodzi sama, Antek wychyla się spod płotu i proponuje, że ją odprowadzi. Obejmuje ją mocno w pasie i oboje znikają w ciemnościach nocy, rozpoczynając romans, który będzie miał poważne konsekwencje dla całej wsi.


VIII.

Po Lipcach szybko rozchodzi się wieść o zmówinach Boryny z Jagną Dominikówną. Całą wieś ogarnia ciekawość, spodziewają się walk i sporów między starym Boryną a jego dziećmi, zwłaszcza Antkiem. Wieś komentuje to wydarzenie, a stary Kłąb przeczuwa: "Z tego padnie złe na wieś całą".

W domu Borynów nikt jeszcze o zmówinach nie wie. Antek z Kubą i kobietami pojechali do lasu zbierać chrust, a stary Maciej pozostał w domu. Jest niespokojny i zły, szuka zaczepki i krzyczy na wszystkich. Jagustynka, stara wdowa, domyśla się powodu jego zdenerwowania, lecz nie komentuje tego głośno. W rozmowie z Boryną ostrzega go przed zapisywaniem ziemi dzieciom, opowiadając, jak sama została skrzywdzona przez własne dzieci, gdy przekazała im gospodarstwo.

Wieczorem wójt z Szymonem idą jako dziewosłęby do Dominikowej. Choć starają się początkowo ukryć cel wizyty, wkrótce wójt wyjawia, że przyszli w sprawie Boryny. Prowadzą z Dominikową tradycyjne targi - stara początkowo udaje niechęć do związku córki z wdowcem, argumentując, że jest stary i może szybko umrzeć, a macocha będzie potem przez pasierbów wygnana. Wójt przekonuje ją, że to dobra partia, a Boryna jest zamożnym gospodarzem.

Jagna trzyma się z boku i nie odzywa, tylko gdy matka pyta, czy chce odpalić wódkę (czyli przyjąć oświadczyny), odpowiada cicho, że tak. Później płacze w komorze, ale matka tłumaczy to dziewosłębom jako normalne zachowanie dziewczyny, która musi opuścić rodzinny dom.

Po zmówinach wszyscy idą do karczmy, gdzie czeka Boryna. Dominikowa odciąga go na bok i żąda zapisu sześciu morgów ziemi dla Jagny przed ślubem. Choć początkowo się wzdraga, w końcu się zgadza, obiecując dokonać zapisu w sobotę, gdy pojadą do miasta dawać na zapowiedzi.

W karczmie robi się gwarno, przybywa więcej ludzi ciekawych zmówin. Wszyscy się upijają, nawet synowie Dominikowej, których później musi siłą wyprowadzić z karczmy. Boryna jest podekscytowany i szczęśliwy, ciągle próbuje objąć i pocałować Jagnę, która pozostaje chłodna i obojętna.

Pod koniec wieczoru do karczmy wchodzi młynarz i przynosi wiadomość, że dziedzic sprzedał porębę na Wilczych Dołach - co wywołuje oburzenie i gniew Boryny. To zapowiedź przyszłego konfliktu między wsią a dworem.

IX.

Dzień Zaduszny nadszedł w Lipcach - szary, mglisty i pełen nieprzerwanego bicia dzwonów. Od rana nad wsią przelatują ogromne stada wron i kawek, co ludzie odbierają jako zapowiedź ciężkiej zimy. Całą okolicę ogarnia smutek i dojmująca cisza, a mieszkańcy wsi wychodzą do kościoła, by modlić się za dusze zmarłych.

W domu Boryny panuje napięta atmosfera. Dzieci dowiedziały się już o zaręczynach ojca z Jagną, a w niedzielę wyszły pierwsze zapowiedzi. Antek cierpi w milczeniu, chodzi jak nieprzytomny, nie je ani nie śpi. Józka płacze, a Boryna unika domowników - wychodzi wcześnie i wraca późno, spędzając czas u Jagny. Dom jest zaniedbany, inwentarz chodzi samopas. Jedynie Kuba i Witek zajmują się swoimi sprawami - czyszczą strzelbę i rozmawiają o polowaniu, na które Kuba zabrał chłopaka.

Witek z Kubą idą do kościoła na wypominki. Dla Witka, który jest sierotą i podrzutkiem, to bolesne przeżycie - nie wie, kim byli jego rodzice, nie ma za kogo dać na modlitwę. Widząc, jak wszyscy wymieniają imiona swoich bliskich zmarłych, chłopiec czuje się wykluczony i wybucha płaczem. W końcu wymyśla trzy przypadkowe imiona i płaci za modlitwę, by nie czuć się innym.

Po południu wszyscy idą na cmentarz na nieszpory. Wierni składają jedzenie do beczek dla księży, organisty i dziadów, a także dla dusz zmarłych. Wśród mogił palą się światła, ludzie modlą się, płaczą, wspominają bliskich. Kuba prowadzi Witka na stary, zapomniany cmentarz, gdzie leży jego matka i dawni pracodawcy z dworu. Tam opowiada chłopcu swoją tragiczną historię o tym, jak służył u dziedzica, walczył w powstaniu i wrócił, by zastać dwór spalony, a swoich bliskich zabitych.

Noc Zaduszek jest pełna wiary, że dusze zmarłych wracają na ziemię, by odwiedzić swoich bliskich. Ludzie pozostawiają jedzenie dla dusz, a w domach panuje nabożna cisza i lęk. U Antków zbierają się sąsiedzi, by słuchać Rocha, wędrownika z Ziemi Świętej, który czyta i opowiada religijne historie o śmierci i pocieszeniu w wierze. Nie ma tylko starego Boryny, który do późna w noc przebywa u swojej narzeczonej Jagny.

X.

Ksiądz i Antek idą razem po zmroku. Ksiądz szuka swojej ślepej, starej klaczy, która się zagubiła, i udziela Antkowi rad, przypominając mu o obowiązku szanowania ojca. Antek odpowiada gniewnie, zarzucając księdzu, że nie rozumie jego sytuacji - tylko trzy morgi ziemi ma, gdy ojciec zapisał Jagnie aż sześć, choć była obca.

Po rozstaniu z księdzem Antek udaje się do kowala, swojego szwagra. Kowal proponuje mu podstępny plan - udawać zgodę z ojcem, schlebiać mu i namówić do obietnicy przekazania reszty ziemi potomkom. Sugeruje nawet wykorzystanie Jagny, by wpłynęła na starego Borynę. Wściekły Antek wyrzuca kowala z domu, widząc w nim zdrajcę.

Kowal, bojąc się, że Antek wyda jego zamiary ojcu, postanawia uprzedzić wydarzenia. Idzie do Boryny, by przedstawić wszystko w korzystnym dla siebie świetle. Tymczasem stary Bylica, ojciec Hankowy, odwiedza córkę i wnuki. Opowiada, jak jego druga córka Weronka nie daje mu jedzenia, zabrała mu łóżko i pierzynę, i wypędza na żebry. Hanka proponuje, by zamieszkał z nimi.

Wieczorem kowalowa przychodzi na naradę z bratem, ale Boryna nie wraca na obiad. Atmosfera w domu napięta. Przybywa Jagustynka, przynosząc wieści o przygotowaniach do wesela Boryny i Jagny, planowanym na wielką uroczystość.

Gdy Boryna wreszcie wraca, dochodzi do konfrontacji. Antek i Hanka żądają sprawiedliwego podziału ziemi, twierdząc, że pracują na ojcowym gospodarstwie jak parobki. Boryna odmawia, twierdząc, że to jego ziemia i może z nią robić, co chce. Sprzeczka przeradza się w awanturę, w trakcie której Hanka i Antek obrażają Jagnę, nazywając ją "lakudrą" i "włókiem", twierdząc, że cała wieś wie o jej złym prowadzeniu. Wywiązuje się bójka między ojcem a synem, którą przerywają sąsiedzi.

Następnego ranka Boryna wyrzuca Antków z domu. Bez sprzeciwu pakują dobytek i przeprowadzają się do ojca Hanki. Boryna pociesza płaczącą Józkę, teraz jedyną gospodynię w domu, obiecując jej nowe trzewiki, wstążki i kaftan.


XI.

W dniu ślubu Boryny i Jagny atmosfera w domu Dominikowej jest pełna oczekiwania. Jagna budzi się niespokojna, a matka udziela jej ostatnich rad, ostrzegając przed kontaktami z pasierbami, szczególnie Antkami. Gdy Jagna broni Antka, matka podejrzewa, że córka nadal żywi do niego uczucia.

Poranek jest mroźny i jasny. Po całej wsi panuje ruch - ludzie stroją się na wesele, przygotowując kolorowe stroje i ozdoby. Dom Dominikowej jest udekorowany świerczyną i świeżo wybielony. W środku przygotowywane jest jedzenie, a izba została specjalnie przystrojona Jagusinymi wycinankami.

Z czasem przybywają weselni goście - sami gospodarze, krewniacy i kumy obu rodów. Nie ma biedoty wiejskiej. Kobiety przynoszą dary - kury, chleb, mąkę - zgodnie ze zwyczajem. Jagna, wystrojona przez druhny w białą suknię, koronę i kolorowe wstążki, wygląda zachwycająco. Po ceremonii błogosławieństwa wszyscy udają się pieszo do kościoła.

Po ślubie orszak weselny wraca do domu Dominikowej, gdzie matka wita młodych chlebem i solą. Rozpoczyna się tradycyjny taniec "chodzony", prowadzony przez Jagusię z Boryną. Zgodnie ze zwyczajem, Jagna tańczy najpierw po kolei z każdym parobkiem. Na koniec Boryna popisuje się energicznym mazurem, udowadniając swoją krzepkość mimo wieku.

Po tańcach następuje wieczerza. Stoły uginają się od jedzenia, a goście zajadają i piją wódkę. Rozmowy toczą się wokół różnych tematów - od sprzedaży lasu przez dziedzica, przez wspomnienia dawnych czasów, po filozoficzne rozważania o życiu. Gdy jedzenie się kończy, zaczynają się prawdziwe tańce - krakowiaki, mazury i obertasy. Zabawa staje się coraz bardziej żywiołowa.

Pod koniec wieczoru następują oczepiny - Jagnę przykrywają białą płachtą, sadzają na dzieży i wykonują tradycyjne obrzędy. Druhny śpiewają pieśni o utracie wianka, a gospodyni zbierają dla młodej na czepiec - zbierają aż trzysta złotych! Dominikowa, wzruszona hojnością gości, częstuje wszystkich wódką.

Zabawa trwa do świtu, taneczne korowody nie ustają, muzyka gra bez przerwy. Niektórzy goście, zbyt pijani, zasypiali pod płotami, ale większość tańczyła do upadłego. Dopiero gdy zaczyna świtać, co trzeźwiejsi weselników zaczynają śpiewać pieśń kończącą wesele, ale nikt ich nie słucha - zabawa trwa dalej.

XII.

Nad ranem Witek, zmęczony zabawą, wraca do chałupy. Wieś jeszcze śpi, panuje mróz i cisza. W izbie Boryny stary Roch czyta pobożne pieśni. Witek spotyka psa Łapę, który wrócił od Antków, cieszy się z jego powrotu i razem idą spać do obory.

Z sąsiedniej stajni woła Kuba, który jest ciężko chory. Okazuje się, że został postrzelony przez borowego podczas kłusownictwa. Jambroży ogląda jego nogę i mówi, że trzeba jechać do szpitala, gdzie by mu ją amputowali. Kuba boi się szpitala i po wyjściu Jambrożego sam obcina sobie nogę siekierą.

Tymczasem w domu Boryny odbywają się przenosiny Jagusi. Goście weselni z muzyką przeprowadzają ją do domu męża. Dominikowa przynosi symbole dobrobytu, a kumy rzucają nitki i paździerze dla odpędzenia złego. Boryna częstuje gości, a Jaguś czuje się już jak prawdziwa gospodyni domu i sprawnie kieruje całym przyjęciem.

Zabawa początkowo idzie niemrawo, ale ożywia się, gdy przychodzi wójt. Rozpoczynają się tańce, śpiewy i przekomarzania. Jambroży opowiada zabawne historie. Na chwilę pojawia się Jankiel, którego traktują z przekąsem. Później wszyscy zasiadają do wieczerzy.

Roch i Jambroży odkrywają, że Kuba odciął sobie nogę. Próbują mu pomóc, ale stracił dużo krwi. Roch jedzie po księdza do Woli. Józka przynosi Kubie jedzenie, ale ten nie może jeść mimo głodu. Wspominają o trudnej sytuacji u Antków, gdzie panuje bieda i kłótnie.

Podczas gdy w domu trwa huczna zabawa, Kuba powoli umiera. Jego dusza unosi się coraz wyżej, ku niebu, ku wiecznemu odpocznieniu. Wesele trwa całą noc, aż do świtu, kiedy zaczyna padać śnieg. Goście rozchodzą się do domów, a drużbowie z druhnami śpiewają ostatnią piosenkę. W tym samym czasie Kuba umiera.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Kapelusz Pani Wrony" Danuta Parlak - streszczenie

"Detektyw Pozytywka" Grzegorz Kasdepke - streszczenie

"Dziewczynka z parku" Barbara Kosmowska - streszczenie